czwartek, 20 marca 2014

wyszedłeś mój boże

wyszedłeś po cichu zostawiając lekko uchylone drzwi
nie było nawet słychać jak schodzisz po schodach
nie zaskrzypiały deski na progu gdy na nie stanąłeś

wyszedłeś zabierając każdy obrazek który przypominałby że tu byłeś
zabrałeś nawet tę starą beżową, znoszoną kurtkę w której przyszedłeś
i rękawiczkę dziurawą na czwartym palcu prawej ręki

wyszedłeś zostawiając na stolę pustą kartkę i ołówek
nie dopiłeś kawy, ani nie zjadłeś do końca nadgryzionego wczoraj jabłka


po tobie została mi tylko zgaszona świeczka, nasza ulubiona książka otwarta na sto czwartej stronie
kołyszące się jeszcze po cichu klucze w zamku
i łza nie wyschnięta na moim policzku

a ty wyszedłeś po cichu - mój Boże...

a ja czekam że wrócisz


nie czekam?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz