a gdyby tak oderwać się od wszystkich zasad i norm które przyjąłem...
czy nadal byłbym tym samym zielonym liściem, który pragnie spaść na czystą wodę wieczności?
a może uniósłbym się pragnąc szybować wyżej i wyżej do gwiazd by zerwać je z firnamentu marzeń?
a może wyschnąwszy w promieniach gorącego sierpniowego słońca spadłbym w listopadowe błoto jesieni?
dziś jeszcze ze strachem kurczowo trzymam się twardej i ciężkiej gałęzi.
dziś jeszcze zbyt wcześnie by dać odpowiedź.
dziś już za późno na to bo niektóre gwiazdy zbyt szybko spadły...
