czwartek, 20 marca 2014

wyszedłeś mój boże

wyszedłeś po cichu zostawiając lekko uchylone drzwi
nie było nawet słychać jak schodzisz po schodach
nie zaskrzypiały deski na progu gdy na nie stanąłeś

wyszedłeś zabierając każdy obrazek który przypominałby że tu byłeś
zabrałeś nawet tę starą beżową, znoszoną kurtkę w której przyszedłeś
i rękawiczkę dziurawą na czwartym palcu prawej ręki

wyszedłeś zostawiając na stolę pustą kartkę i ołówek
nie dopiłeś kawy, ani nie zjadłeś do końca nadgryzionego wczoraj jabłka


po tobie została mi tylko zgaszona świeczka, nasza ulubiona książka otwarta na sto czwartej stronie
kołyszące się jeszcze po cichu klucze w zamku
i łza nie wyschnięta na moim policzku

a ty wyszedłeś po cichu - mój Boże...

a ja czekam że wrócisz


nie czekam?

środa, 19 marca 2014

pozwól mi przyjść do siebie tej nocy...

pozwól mi a przyjdę do ciebie tej nocy

pozwól a przyjdę tak prędko

jak prędkie było nasze ostatnie spojrzenie



no pozwól mi przyjść do siebie

noc przecież nie postarzała się bardzo

wciąż rodzi jeszcze brzemienny księżyc



pozwól mi dzisiaj przyjść do siebie

tak po cichutku na paluszkach

jak gdyby po dywanie ktoś bosą stopą przemknął szybko



staniemy razem w blasku gwiazdy

obuci w ciszę i chłód tej nocy

wtuleni w siebie metr nad ziemią, czekać będziemy aż do poranka

a wtedy rozpłyniemy się jak mleko

tą pierwszą słodką mgłą tej wiosny 

ale już wtedy nie osobno, lecz razem ty ze mną a ja z tobą